czwartek, 15 kwietnia 2010
Kocham Paryż!

Udało mi się w miarę uporządkować zdjęcia. Wstawiam tylko te najważniejsze, bo rozumiem, że nie wszyscy przeżyją fotki ze zbiorami egipskimi Luwru hehehehehe...

Dzień pierwszy.

Do hotelu dojechaliśmy o godzinie 7 rano, po 22h jazdy. Okazało się, że nasze pokoje są jeszcze zajęte i dopiero od 12 można się wprowadzać. Podjęto decyzję, że pojedziemy do centrum i zostaniemy tam do 18. Nie wszystkim się to uśmiechało. Szczerze to też najchętniej udałabym się do łazienki. Pod koniec dnia byłam jednak zadowolona, że wyjechaliśmy na miasto.

Naszym pierwszym przystankiem była wieża Eiffla. W kolejce po bilety staliśmy 1,5h... Ale nie to było najgorsze... najgorsi byli tzw. "bling bling" - czyli wszechobecni panowie ciemnoskórzy sprzedający różnorakie bibeloty. Jak już spojrzałeś takiemu w oczy to nie odszedł od Ciebie dopóki czegoś od niego nie kupiłeś. Przypuszczali nawet zmasowane ataki, czyli otaczali delikwenta z wszystkich stron hehe. Na szczęście mną się nie zainteresowali.

Na górę wjeżdżało się bardzo szybko. Widok był wspaniały. Szkoda tylko, że nie mogłam się dostać na sam szczyt, akurat winda była nieczynna. Odblokowano ją godzinę później :( Jak pech to pech.

Photobucket

Następnym przystankiem był tzw. Hotel National des Invalides. Znajdowało się tam muzeum wojskowe, katedra i grobowiec Napoleona.

Photobucket

Na koniec obeszliśmy placyk przed ogrodami Luwru. Znajdował się tam obelisk, podarowany w XIX wieku przez Muhammada Alego.

Photobucket

 

Dzień drugi.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od wizyty w Luwrze. Jaki on ogromny!!! Przy Mona Lisie był taki tłum, że nawet zdjęcia nie dało się zrobić. Masakra. Niestety miałam wtedy dość wysoką gorączkę i mój umysł nie ogarniał tego wszystkiego :( Na szczęście udało mi się znaleźć Nike z Samotraki i Wenus z Milo. Przy tych trzech zabytkach, które wymieniłam było najwięcej ludzi... A stelą z kodeksem Hammurabiego to mało kto się interesował.

Photobucket

Po Luwrze przespacerowaliśmy się pod katedrę Notre Dame. Robi wrażenie.

Photobucket

Na koniec udałyśmy się pod Łuk Triumfalny. Nie miałyśmy czasu by wejść na górę, bo była już prawie godzina zbiórki pod autokarem.

Photobucket

 

Dzień trzeci.

Autokar podwiózł nas pod Bazylikę Sacré-Cœur.

Photobucket

Potem przespacerowałyśmy się pod Moulin Rouge.

Photobucket

Stamtąd udałyśmy się pieszo na cmentarz Père-Lachaise. Odwiedziłyśmy grób Szopena, Champolliona (hihi) Oscara Wild'a, Jima Morrisona oraz Edith Piaf.

Photobucket

Photobucket

Mimo, że nie czuliśmy już nóg ponowiliśmy spacer i ruszyłyśmy pod Panteon. Niestety był już zamknięty.

Photobucket

Zwiedziłyśmy także Ogrody Luksemburskie.

Photobucket

Chciałyśmy przespacerować się po ogrodach Luwru, ale gdy doszłyśmy na miejsce właśnie je zamykano :(

Dzień czwarty

W ostatni dzień postanowiłam udać się do Wersalu. Niestety ze strony innych nie było większego zainteresowania tym miejscem więc pojechałam sama. Miałam nawet przygodę z tymi całymi pociągami RER. Otóż wsiadłam nie do tego pociągu i zamiast jechać do Wersalu to pojechałam w kierunku przeciwnym :) Na szczęście spotkałam miłego Francuza, który co prawda też nie wiedział czy wsiadł do dobrego pociągu ale po krótkiej rozmowie z inną pasażerką dowiedział się wszystkiego i razem przekazali mi wieści, że muszę się przesiąść. Uff...

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Po 45 minutach dotarłam w końcu do Wersalu. Zakochałam się w tym miejscu! Zwłaszcza w ogrodach, w których rozbrzmiewa muzyka klasyczna. Głośniki pochowano w żywopłotach na terenie całego ogrodu. Super! Zachwyciły mnie fontanny i w ogóle wszystko! :) Szkoda, że nie miałam więcej czasu, bo przeszłabym się do zakątka Marii Antoniny. Ehh... może następnym razem? :)

18:31, oura512
Link Komentarze (3) »
Powrót do domu.

Wczoraj wróciłam do Polski z wyjazdu naukowego Paryż-Berlin (6-14 kwietnia 2010) Cztery dni zwiedzaliśmy Paryż, a trzy Berlin. W sobotę rano, przechadzając się po Wersalu dostałam smsa od siostry, w którego na początku nie mogłam uwierzyć. Zamurowało mnie. Stanęłam jak wryta i nie wiedziałam co mam robić... W takim szoku byłam już do końca dnia.

Francuzi zachowali się bardzo w porządku. Gdy dowiedzieli się, że jesteśmy z Polski zapraszali nas do wnętrza barów byśmy mogli obejrzeć wiadomości.

W poniedziałek w Berlinie udało mi się kupić gazetę. Nagłówek głosił "Polacy, płaczemy z Wami". Istny szok...

Jechała z nami pewna pani doktor, która miała zaklepane miejsce w tym samolocie, ale postanowiła wybrać się z nami na wycieczkę. Co chwilę dzwonili do niej znajomi z zapytaniem czy żyje. Boże, jak ona musiała się czuć.

Profesor Kola, który egzaminował mnie na pierwszym roku także miał jechać. W ostatniej chwili zrezygnował. Gdy dowiedział się o tragedii poszedł od razu zapalić świeczkę w kościele.

Zginął Generalny Konserwator Zabytków, dobry znajomy profesora i pani doktor.

Dzieją się niesamowite rzeczy. Dowiedziałam się dziś od mamy, że prezydent Miedwiediew wygłosił przemówienie, w którym przyznał, że to Stalin i jego ludzie zamordowali polskich oficerów w Katyniu. Nigdy nie myślałam, że dożyję tej chwili.

 

 

14:15, oura512
Link Komentarze (1) »
sobota, 03 kwietnia 2010
Wesołych Świąt

 

Photobucket

Wesołego zająca,

co śmieje się bez końca.

Szczerbatego barana,

co beczy od rana.

Radości bez liku,

pisanek w koszyku.

I wielkiego lania

w Dniu Mokrego Ubrania

08:57, oura512
Link Komentarze (5) »
piątek, 02 kwietnia 2010
Wymianka Happy Easter.

Przesyłka doszła do adresatki (Helksy), więc mogę pokazać co stworzyłam. Wykonać trzeba było zawieszkę wielkanocną oraz kartkę świąteczną. Do zawieszki użyłam kanwy plastikowej i mulinek ariadny. Niektóre kolory sama dobierałam. Myślę, że wyszło znośnie. Był to mój pierwszy kontakt z plastikiem. Byłam pozytywnie zaskoczona. Haftowało się łatwo, prosto i przyjemnie. Bardzo się cieszę, że moje twory się spodobały :)

Ja niestety jeszcze nie otrzymałam zawieszki :( Zaczynam się już troszkę stresować, ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i jak wrócę do Torunia zastanę w skrzyncę kopertę.

Kartka

Photobucket

Przód zawieszki

Photobucket

Tył zawieszki

Photobucket

 

Na koniec chciałabym serdecznie podziękować za wszystkie komentarze, które pozostawiliście. Sprawiliście mi wiele radości. :)

środa, 31 marca 2010
Marcowe Czytanie.

Postanowiłam co miesiąc zapisywać sobie jakie książki przeczytałam. Zaobserwowałam podobny zwyczaj na blogu Ani. Pomysł spodobał mi się i tak oto zaczynam :):)

 

1. Jacek Piekara "Ja inkwizytor. Wieże do nieba."

Uwielbiam Piekarę. Jest jedenym z najpopularniejszych pisarzy fantastycznych. Prowokujący. Zaskakujący. Potrafi rozbawić, zbulwersować, dotknąć do żywego. Wymyka się oczekiwaniom. Ledwie okrzepł w szatach inkwizytora, niespodzianie wdział żupan. 
Z Fabryka Słów wyprodukował: 6 tomów o Mordimerze Madderdinie (Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz Aniołów, Łowcy dusz, Płomień i krzyż t. 1, Ja Inkwizytor: Wieże do nieba), horror fantasy "Necrosis. Przebudzenie", zbiór opowiadań "Świat jest pełen chętnych suk", obrazoburcza antyutopie "Przenajświętsza Rzeczpospolita" oraz "Charakternika", powieść z XVII-wiecznej Rzeczpospolitej.

Z niecierpliwością czekałam na dalsze losy Mordimera Madderdina Inkwizytora Jego Ekselencji Biskupa Hez-Hezronu. I doczekałam się. Lektura była przepyszna :)

 

2. Jarosław Grzędowicz "Pan Lodowego Ogrodu. Tom 3"


"Pan z Wami! Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Vuko Drakkainen ląduje samotnie na odległej, zamieszkanej przez człekopodobną cywilizację planecie Midgaard. Musi odnaleźć i ewakuować wysłaną tu wcześniej ziemską ekipę badawczą, pod żadnym pozorem nie ingerując w rozwój młodej, nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Być może zmuszony będzie złamać drugą regułę misji. Nafaszerowany magią, naszpikowany akcją. Nie spoczniesz, dopóki nie skończysz."

Uwielbiam te klimaty. Mogłabym się takimi książkami zaczytywać w nieskończoność. Gorąco polecam :)

3. Mary Roach "Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków"

"Mary Roach zdecydowała się opisać - z niebywałym poczuciem humoru, ale nie przekraczając granic dobrego smaku - pośmiertne przygody naszych ciał, które są wykorzystywane do różnych eksperymentów i badań. Odwiedza krematoria, zakłady pogrzebowe, kostnice i najdziwniejsze laboratoria, by odkryć przed nami najciekawsze formy spędzania "wolnego czasu" po śmierci. Można dać się pokroić na potrzeby zajęć z anatomii, można testować wytrzymałość samochodów w wypadkach, a w bardziej egzotycznych miejscach globu można nawet pozwolić się zjeść lub zażyć w celach leczniczych. To książka, która umożliwi wam dokonanie planów na zliżającą się wieczność."

Dzięki pani Roach wiem już co rozkażę zrobić z moim ciałem po śmierci :):)

 

4. Dan Simmons "Hyperion", "Upadek Hyperiona", "Endymion", "Triumf Endymiona".

"klasyka gatunku, rzecz kultowa... jak najbardziej słusznie! Książka znakomita i genialna. Autor po prostu zasypuje nas pomysłami dotyczącymi świata przyszłości, bardzo zresztą umiejętnie wplecionymi w główną oś fabularną i historie poszczególnych postaci - dzięki temu jakby mimochodem fascynując się perypetiami bohaterów dowiedujemy się coraz więcej o świecie przyszłości. A jest tu wszystko zbuntowane sztuczne inteligencje, teleportacja, domy w których każdy pokój znajduje się na innej planecie, obcy, bóg stworzony przez postęp, przedłużanie życia, wirtualne światy, bezprzewodowy dostęp do wszechogarniającej sieci informacyjnej, terraformowane planety, kosmiczne walki, podróże w czasie, katastrofa która zniszczyła Ziemię i cała masa innych drobnych pomysłów które ciężko spamiętać, a która tworzą spójną i fascynującą wizję. Bardzo wielki szacunek dla wyobraźni pana Simmonsa.
Nie jest to też prosta space opera w stylu intrygi, zwroty akcji, walka o władzę, bitwy kosmiczne i nic poza tym, o nie. "Hyperion" to cudowna, zmuszająca do refleksji opowieść o poszukiwaniu Boga, o trudnej miłości, o walce o swoją wizję świata, o prawie do zachowania odrębności, o dramatach życiowych, o Sztuce i bólu tworzenia."


Niestety nie mam jeszcze w posiadaniu "Triumfu Endymiona". :( Bardzo mi z tego powodu przykro! Simmons mnie zachwycił niesamowicie! Jedynym minusem jest cena ;(

5 Wiktor Suworow "Akwarium"

"Mamy bardzo prosta zasadę: rubel za wejście, dwa za wyjście. To znaczy, że wstąpić do organizacji jest trudno, ale znacznie trudniej ją opuścić. Teoretycznie dla wszystkich jej członków przewidziano tylko jedno wyjście: przez komin. Dla jednych z najwyższymi honorami, dla innych hańbiące, ale komin jest jeden. Tylko przez ten komin odchodzimy z organizacji."

Wizja ZSRR od środka. Mało pisarzy, tworzyło o tym tak naprawdę. Bez Pardonu. Mi się podoba jego styl, i mądrość życiowa, zawarta w jego utworach. Jeszcze nikt nie pisał o NKWD, KGB czy GRU i ogólnie o radzieckich strukturach wywiadowczo - śledczych tak prawdziwie.W końcu sam to przeżył...

wtorek, 30 marca 2010
Kartki.

Gdy pierwszy raz zobaczyłam Kartki Jajowe u Brises nie mogłam od nich oderwać wzroku! Wzdychałam i wzdychałam. W końcu postanowiłam zrobić podobne :) I tak mnie to tworzenie wciągnęło, że stworzyłam aż sześć sztuk :P Oczywiście moje nie są tak perfekcyjnie wykonane. Dopiero się uczę :) Obszycia na bokach bardzo mi się podobają ale maszyna leży w mojej strefie marzeń na dzień dzisiejszy ;) hehe Na tej stronce Brises zamieściła kursik.

Wykorzystane papiery to kolekcja Victoriana ze scrap.com.pl.

 

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

poniedziałek, 29 marca 2010
Zając w porcelanie.

Wczoraj Splocik ogłosił wyniki konkursu. Niestety nie udało mi się odgadnąć tylu kolorów by wygrać (udało mi wię tylko z dwoma - białym i czarnym haha!). Chciałabym Wam przedstawić postępy pracy nad zajączkiem.

Zaczęłam od czerni i bieli :P Pierwszy ruch był najbardziej trafny jak widać :D Na pierwszy ogień poszły oczka, pyszczek i tło filiżanki.

Potem zajęłam się futerkiem zajączka. W dzieciństwie puszczano mi bajkę "Wilk i Zając". Dlatego mój zajączek jest brązowy :) Jakoś nie umiałam sobie go wyobrazić w innej barwie. Haftowanie futerka było bardzo przyjemne :)

Potem przyszła kolej na wypełnienie uszek i dokończenie mordki. Wybrałam kolor cielisty ponieważ jakoś najbardziej mi pasował :)

Następnie zajęłam się kolorowaniem filiżanki. Porcelana zawsze kojarzyła mi się z granatem, błękitem. Ogólnie z wszelkimi odceiniami niebieskiego. Początkowo zastanawiałam się nad szarościami, ale zrezygnowałam z tego pomysłu. Niebieski pasował mi o wiele bardziej.

Robaczki od razu skojarzyły mi się z biedronkami :P

Najwięcej trudności sprawiło mi dobranie kolorów do kwiatków. Luby radził mi żebym wyhaftowała je na czerwono. Jakoś mojemu oku to nie pasowało i zdecydowałam się ostatecznie na żółcie.

Z backstitchami też miałam problem. W tabelce 2 kolory backstitchów były zaznaczone. Królasek miał być obwiedziony (w moim przypadku) brązowym kolorem, a filiżanka niebieskim. Nie było w tabelce backstitchów dla biedronek, kwiatków. Ogólnie miałam problem :P Po chwili namysłu stwierdziłam, że zrobię wszystkie backstitche kolorem czarnym. I nie żałuję, kompletny hafcik bardzo mi się podoba :)

Będzie widział w kuchni. Muszę tylko poszukać odpowiedniej ramki.

Splociku zabawa była przednia! Jeśli będą organizowane u Ciebie inne konkursy, na 100% się zgłoszę :):)

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Photobucket

Efekt końcowy:

Photobucket

13:43, oura512
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 15 marca 2010
Wielkanoc tuż tuż

U mnie ostatnio bardzo wielkanocnie. Ciekawe czy zdążę zrobić to co sobie obiecałam. Haftuję na aidzie 14, muliną ariadną. Nawet przyjemna jest ta polska mulinka. Zwłaszcza teraz, gdy dodano nowe kolory i zmieniono technikę produkcji, przez co jest bardziej gładka i mniej się mechaci. Przynajmniej ja mam takie odczucia :)

Photobucket

 

Photobucket

poniedziałek, 08 marca 2010
Igielnik, kino i kontynuacja "cosia"

Tydzień temu dostałam śliczny igielniczek od mojej bratniej duszy - Ewelinki. Jak na razie sprawdza się idealnie ^.^ Dziękuję! :*

Photobucket

Photobucket

Parę chwil poświęciłam także, na mój tajemniczy haft :) Oto efekt mojej dotychczasowej pracy:

Photobucket

Wczoraj Toś zabrał mnie z okazji Dnia Kobiet na "Alicję w Krainie Czarów" Tima Burtona. W dzieciństwie miałyśmy z siostrą nagraną Alicję na kasecie VHS i stale kazałyśmy ją sobie włączać :) Ahh... wspomnienia :)

Photobucket

Film był w 3D i na szczęście z napisami!! Nie zniosłabym dubbingu! Oglądało się go niesamowicie :) Już rok temu widziałam pierwsze zwiastuny i napaliłam się na tę produkcję niemiłosiernie. Głównie dlatego, że pojawia się tam nie kto inny a Johnny Depp! Jakoś nie potrafię przejść obojętnie obok jakiejkolwiek produkcji z tym panem. Wspaniały aktor i niesamowity człowiek! Jak to zwykle bywa w filmach Burtona, jeśli już pojawi się Depp to musi tam być także Helena Bonham Carter. Uwielbiam ją! Według mojego skromnego zdania zdecydowanie przyćmiła Deppa. Niektóre momenty w filmie były... troszkę drastyczne. Wydaje mi się, że nie jest on przeznaczony dla małych dzieci. Seans zdecydowanie wart jest swojej ceny :)

 

 

12:06, oura512
Link Komentarze (3) »
Wyróżnienie

Wspominałam wcześniej, że dostałam wyróżnienia od Janeb. Dziękuję!

Istnieją pewne zasady przyznawania wyróżnień, jednak ja nie lubię wyróżniać tylko kilku osób. Dla mnie wszyscy, którzy rozwijają się twórczo powinni dostać wyróżnienie :)  I dlatego postanowiłam przyznać je wszystkim osóbkom, które mam w zakładkach :) Proszę się częstować :

 

11:39, oura512
Link Dodaj komentarz »
Zakładki:
Ciekawe blogi blogspot
Ciekawe blogi blox
Ciekawe blogi inne
Ciekawe blogi onet
Tu Kupuję: Hafty
Tu Kupuję: Scrapki