poniedziałek, 10 maja 2010
Kwietniowe czytanie.

Czasu miałam niewiele więc przeczytałam tylko jedną książkę. Mowa tu o dziele Jean Marie Auel "Klan Niedźwiedzia Jaskoniowego". Dostałam ją od siostry na Boże Narodzenie. Autorka korzystała z wiadomości uzyskanych od archeologów, co mnie bardzo cieszy. Na drugim i trzecim roku miałam egzaminy z Epoki Kamienia. Nie jest to co prawda mój kącik zainteresowań, ale dużo informacji mi w głowie zostało i byłam książką bardzo pozytywnie zaskoczona. Przypominała mi nieco "Walkę o ogień" J.H. Rosny'ego Starszego z 1903 r.

 

Ostatnio natknęłam się na nowe wydanie w Empiku - Polecam gorąco!

środa, 31 marca 2010
Marcowe Czytanie.

Postanowiłam co miesiąc zapisywać sobie jakie książki przeczytałam. Zaobserwowałam podobny zwyczaj na blogu Ani. Pomysł spodobał mi się i tak oto zaczynam :):)

 

1. Jacek Piekara "Ja inkwizytor. Wieże do nieba."

Uwielbiam Piekarę. Jest jedenym z najpopularniejszych pisarzy fantastycznych. Prowokujący. Zaskakujący. Potrafi rozbawić, zbulwersować, dotknąć do żywego. Wymyka się oczekiwaniom. Ledwie okrzepł w szatach inkwizytora, niespodzianie wdział żupan. 
Z Fabryka Słów wyprodukował: 6 tomów o Mordimerze Madderdinie (Sługa Boży, Młot na czarownice, Miecz Aniołów, Łowcy dusz, Płomień i krzyż t. 1, Ja Inkwizytor: Wieże do nieba), horror fantasy "Necrosis. Przebudzenie", zbiór opowiadań "Świat jest pełen chętnych suk", obrazoburcza antyutopie "Przenajświętsza Rzeczpospolita" oraz "Charakternika", powieść z XVII-wiecznej Rzeczpospolitej.

Z niecierpliwością czekałam na dalsze losy Mordimera Madderdina Inkwizytora Jego Ekselencji Biskupa Hez-Hezronu. I doczekałam się. Lektura była przepyszna :)

 

2. Jarosław Grzędowicz "Pan Lodowego Ogrodu. Tom 3"


"Pan z Wami! Planeta powitała go mgłą i śmiercią. Dalej jest tylko gorzej. Vuko Drakkainen ląduje samotnie na odległej, zamieszkanej przez człekopodobną cywilizację planecie Midgaard. Musi odnaleźć i ewakuować wysłaną tu wcześniej ziemską ekipę badawczą, pod żadnym pozorem nie ingerując w rozwój młodej, nieznanej kultury. Trafia na zły czas. Trwa wojna bogów. Giną śmiertelnicy. Być może zmuszony będzie złamać drugą regułę misji. Nafaszerowany magią, naszpikowany akcją. Nie spoczniesz, dopóki nie skończysz."

Uwielbiam te klimaty. Mogłabym się takimi książkami zaczytywać w nieskończoność. Gorąco polecam :)

3. Mary Roach "Sztywniak. Osobliwe życie nieboszczyków"

"Mary Roach zdecydowała się opisać - z niebywałym poczuciem humoru, ale nie przekraczając granic dobrego smaku - pośmiertne przygody naszych ciał, które są wykorzystywane do różnych eksperymentów i badań. Odwiedza krematoria, zakłady pogrzebowe, kostnice i najdziwniejsze laboratoria, by odkryć przed nami najciekawsze formy spędzania "wolnego czasu" po śmierci. Można dać się pokroić na potrzeby zajęć z anatomii, można testować wytrzymałość samochodów w wypadkach, a w bardziej egzotycznych miejscach globu można nawet pozwolić się zjeść lub zażyć w celach leczniczych. To książka, która umożliwi wam dokonanie planów na zliżającą się wieczność."

Dzięki pani Roach wiem już co rozkażę zrobić z moim ciałem po śmierci :):)

 

4. Dan Simmons "Hyperion", "Upadek Hyperiona", "Endymion", "Triumf Endymiona".

"klasyka gatunku, rzecz kultowa... jak najbardziej słusznie! Książka znakomita i genialna. Autor po prostu zasypuje nas pomysłami dotyczącymi świata przyszłości, bardzo zresztą umiejętnie wplecionymi w główną oś fabularną i historie poszczególnych postaci - dzięki temu jakby mimochodem fascynując się perypetiami bohaterów dowiedujemy się coraz więcej o świecie przyszłości. A jest tu wszystko zbuntowane sztuczne inteligencje, teleportacja, domy w których każdy pokój znajduje się na innej planecie, obcy, bóg stworzony przez postęp, przedłużanie życia, wirtualne światy, bezprzewodowy dostęp do wszechogarniającej sieci informacyjnej, terraformowane planety, kosmiczne walki, podróże w czasie, katastrofa która zniszczyła Ziemię i cała masa innych drobnych pomysłów które ciężko spamiętać, a która tworzą spójną i fascynującą wizję. Bardzo wielki szacunek dla wyobraźni pana Simmonsa.
Nie jest to też prosta space opera w stylu intrygi, zwroty akcji, walka o władzę, bitwy kosmiczne i nic poza tym, o nie. "Hyperion" to cudowna, zmuszająca do refleksji opowieść o poszukiwaniu Boga, o trudnej miłości, o walce o swoją wizję świata, o prawie do zachowania odrębności, o dramatach życiowych, o Sztuce i bólu tworzenia."


Niestety nie mam jeszcze w posiadaniu "Triumfu Endymiona". :( Bardzo mi z tego powodu przykro! Simmons mnie zachwycił niesamowicie! Jedynym minusem jest cena ;(

5 Wiktor Suworow "Akwarium"

"Mamy bardzo prosta zasadę: rubel za wejście, dwa za wyjście. To znaczy, że wstąpić do organizacji jest trudno, ale znacznie trudniej ją opuścić. Teoretycznie dla wszystkich jej członków przewidziano tylko jedno wyjście: przez komin. Dla jednych z najwyższymi honorami, dla innych hańbiące, ale komin jest jeden. Tylko przez ten komin odchodzimy z organizacji."

Wizja ZSRR od środka. Mało pisarzy, tworzyło o tym tak naprawdę. Bez Pardonu. Mi się podoba jego styl, i mądrość życiowa, zawarta w jego utworach. Jeszcze nikt nie pisał o NKWD, KGB czy GRU i ogólnie o radzieckich strukturach wywiadowczo - śledczych tak prawdziwie.W końcu sam to przeżył...

wtorek, 01 grudnia 2009
Najpiękniejsze serce

Najpiękniejsze serce

“Pewien młodzieniec chwalił się że ma najpiękniejsze serce w dolinie. Chwalił się nim na rynku i zebrał się ogromny tłum by je podziwiać bowiem było w swym kształcie perfekcyjne. Nie miało żadnej skazy, było przepiękne, gładkie i błyszczące. Biło bardzo żywo. Chłopak krzyczał na cały głos że nikt nie ma piękniejszego serca od niego i wszyscy mu potakiwali bowiem jego serce było idealne.

Jednak w pewnym momencie jakiś strzec z tłumu krzyknął: Dlaczego twierdzisz że twoje serce jest najpiękniejsze skoro moje jest o wiele piękniejsze od twojego.

Młodzieniec bardzo się zdziwił słysząc te słowa a potem spojrzał na serce starca i się zaśmiał. Serce starca biło bardzo żywo, być może nawet żywiej od serca młodzieńca ale było to serce poorane rozlicznymi bruzdami, serce w którym było wiele brakujących kawałków. Wiele tez w nim było kawałków które do tegoż serca nie pasowały. Było to serce brzydkie które w żaden sposób nie mogło się równać z nieskazitelnym sercem młodzieńca. Chłopak zapytał się dlaczego starzec uważa że jego serce jest piękniejsze skoro wszyscy widzą, że nie jest ono nawet w części tak piękne jak jego własne serce.

Wtedy starzec rzekł, że w życiu nie zamieniłby tego serca na serce młodzieńca. Powiedział też aby młodzieniec spojrzał na jego serce i wskazując na blizny rzekł.

Widzisz te blizny i brakujące kawałki. Nie ma ich tu dlatego, że ofiarowałem je z miłości dla wielu osób a niesie to ryzyko bo często się zdarza, że sami ofiarowujemy uczucie dla innych , ale oni nie dają nam nic w zamian.

Stąd te blizny bo choć dałem im cześć swojego serca, oni nie dali mi nic. Jeśli natomiast spojrzysz uważnie dostrzeżesz, że wiele kawałków do mojego serca niezupełnie pasuje. Są to kawałki serca innych, które oni mi ofiarowali i które znalazły stałe miejsce w moim sercu.

Dlatego moje serce jest piękniejsze od twojego. Natomiast te bruzdy, które widzisz zrobili ludzie nieczuli, ludzie, którzy mnie zranili.

Wtedy młodzieniec spojrzał na starca, zrozumiał i zapłakał. Potem wziął kawałek swojego przepięknego serca i ofiarował go starcowi, a starzec zrobił to samo.

Padli sobie w ramiona i rozpłakali się po czym odeszli razem w wielkiej przyjaźni. Młodzieniec włożył część serca starca do swojego serca w miejsce brakującego kawałka który dał starcowi. Ten nowy kawałek pasował tam, choć nie idealnie, co zmąciło doskonałą harmonię serca młodzieńca.

Nigdy jednak wcześniej serce młodzieńca nie było tak piękne jak w tym momencie i młodzieniec dopiero teraz to zrozumiał."

 

Piękne opowiadanie. Znalezione tu.

 

wtorek, 19 maja 2009

Jako że mój laptop odmówił posłuszeństwa, nie mam jak obrabiać zdjęć. Dlatego też dziś będzie o książkach. Ostatnio naszła mnie straszliwa ochota na czytanie. Tym razem padło na trylogię Trudi Canavan: Gildia Magów, Nowicjuszka oraz Wielki Mistrz. 

 

  

Co roku magowie z Imardinu gromadzą się, by oczyścić ulice z włóczęgów, uliczników i żebraków. Mistrzowie magicznych dyscyplin są przekonani, że nikt nie zdoła im się przeciwstawić, ich tarcza ochronna nie jest jednak tak nieprzenikniona jak się im wydaje. Kiedy bowiem tłum bezdomnych opuszcza miasto, młoda dziewczyna, wściekła na okrutne traktowanie jej rodziny i przyjaciół, ciska w tarczę kamieniem - wkładając w to całą swoją złość. Ku zaskoczeniu wszystkich, kamień przenika przez barierę i dosięga jednego z magów. Coś takiego jest nie do pomyślenia. Oto spełnił się najgorszysen Gildii: w mieście przebywa nieszkolona magiczka. Trzeba ją znaleźć - i to szybko, zanim jej moc wyrwie się spod kontroli, niszcząc zarówno ją, jak i miasto.

 

Bardzo ale to bardzo lubię fantasty, fantastykę oraz science fiction! Te książki zaliczają się akurat do fantasy, a wydała je Galeria Książki (pierwszy raz zetknęłam się z tym wydawnictwem). Co do samej powieści - szkoda że tak szybko się kończy! Jest to zdecydowanie minusem! Większym jest natomiast samo zakończenie. Mylicie się jednak jeśli myślicie, że to ze względu na przewidywalność. Książka wcale nie jest przewidywalna. Przeplata się wiele wątków, które łączą się w końcówce ostatniego tomu, dlatego gdy jeden zostanie przerwany z niecierpliwością  czeka się na jego wznowienie. Ja miałam jeden taki ulubiony wątek :):). Tak czy inaczej, ja przeczytawszy zakończenie czułam pewien niedosyt, ale to tylko moje odczucie. Jak wiadomo, gdy powieść jest wielotomowa autorzy na początku kolejnych tomów przypominaja w skócie co działo się w częściach wcześniejszych, Canavan jednakże troszkę z tym przesadziła. W jej przypadku takie przypominanie znajdowało się na wstępie drugiego i trzeciego tomu ale także w środku książki, co moim zdaniem wpływało denerwująco na sama lekturę. Ale ja czytałam od razu wszystkie trzy tomy, bez jakichkolwiek przerw, więc może to jest powodem mojego zdenerwowania. Zaskoczyło mnie pozytywnie natomiast to, że polubiłam główną bohaterkę, jest to jeśli chodzi o mnie jakiś cud :) Na ogół nie przemawiają do mnie główni bohaterowie płci damskiej (inny wyjątek - "Pokochała Toma Gordona" Stephena Kinga). Nie jest to może największy rarytas gatunku, jednakże bardzo przyjemny do czytania. Bardzo pobudza wyobraźnię, przynajmniej moja pracowała na zwiększonych obrotach. 

Gorąco polecam do czytania! 

 

 

Zakładki:
Ciekawe blogi blogspot
Ciekawe blogi blox
Ciekawe blogi inne
Ciekawe blogi onet
Tu Kupuję: Hafty
Tu Kupuję: Scrapki