wtorek, 21 czerwca 2011
Żegnaj Boo...

Przedwczoraj Boo nie za bardzo chciał zjeść dropsa waniliowego, którego zazwyczaj pochłaniał w tempie ekstremalnym. Trochę mnie to zaniepokoiło, ale nie na tyle żeby podejrzewać chorobę. Zachowywał się normalnie, biegał w kołowrotku, pił i jadł. Natomiast wczoraj gdy wyjęłam go rano z klatki był osowiały, miał półprzymknięte oczka (wyglądał tak tylko wtedy gdy był bardzo zaspany ale zazwyczaj po 2 sekundach otwierał je całkowicie i zaczynał biegać) i ogólnie nie był zbyt ruchliwy. Przestraszyłam się i poszłam do weterynarza. Diagnoza była natychmiastowa: zapalenie dróg oddechowych i "niestety krwawa wydzielina z nosa". Podano mu antybiotyki, dostaliśmy je także do domu by mu je aplikować przez kilka następnych dni. Nie chciano od nas nawet zapłaty - wzięłam to za zły omen :( Boo przez resztę dnia leżał w klatce i spał. Dziś rano gdy tylko się obudziłam pobiegłam do niego i wzięłam go na ręce. Było z nim bardzo źle, nie ruszał się wcale, nie otwierał oczek i oddychał z trudem. Podaliśmy mu antybiotyk, wzięłam go na ręce, a pięć minut później już nie żył. Zmarł mi na rękach. Oddychał coraz wolniej aż w końcu się poddał :( Pochowaliśmy go w lesie pod blokiem. Mam nadzięję, że nie cierpiał za bardzo w swych ostatnich chwilach :( Boo... mój pierwszy ukochany chomiczku - żegnaj :(

Aż nie mogę uwierzyć, że tak szybko zgasł :(

Te dwa zdjęcia zrobiłam dosłownie 10 dni temu :'(

Photobucket

Photobucket

Zdjęcia archiwalne

Photobucket

Photobucket

Photobucket

piątek, 05 lutego 2010
Ach ten Boo...

Mój słodziak pozował jakiś czas temu do zdjęć :) Trudno było zrobić mu ładną fotkę - zbyt nadpobudliwy jest ;) No ale jakoś mi się udało :):) Kinia (a raczej jej ręka hehehe) i Boo pozdrawiają odwiedzających :D

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków

piątek, 06 listopada 2009
Boo

Dziś mój ukochany sprawił mi niesamowitą niespodziankę:) Otóż kupił mi chomika!! Jest przecudny i słitaśny! Od razu go pokochałam :D Nazwałam go Boo (czyt. Buu), ponieważ tak nazywał się chomik jednego z bohaterów mojej ukochanej gry RPG - Baldur's Gate. :) Nie mogę się na niego napatrzeć :):) Ten jego słodki pyszczek hihiihih :)

 

Chomik Roborowskiego - najmniejszy przedstawiciel chomików karłowatych. Ma zaledwie 7 cm długości, waży 10 – 25g, jest więc wielkości 2-tygodniowego chomika syryjskiego. Jego futro ma barwę piaskową z lekko czerwonawym odcieniem w lecie i szarym w zimie. Brak pręgi na grzbiecie i bocznych plam. Łapy ma porośnięte futrem. Porusza się jak chomik dżungarski, lecz jest bardziej zwinny. Na wolności zamieszkuje piaszczyste pustynie Azji Środkowej. Nie kopie rozbudowanego systemu nor. Wygrzebuje wąski otwór w wydmie i tuż za nim wykopuje sobie sypialnię. Ciąża trwa od 19 do 22 dni, po czym rodzi się do siedmiu młodych. Jego zwyczaje, zachowanie i biologia są podobne do innych chomików karłowatych. Dożywa wieku 2 lat.

piątek, 23 października 2009
Kicia

Jakoś tak mnie natchnęło żeby poprzeglądać zdjęcia, które robiłam podczas wakacji. Znalazłam całą sesję fotograficzną z moją kotką. Ta kocia dama jest niezwykle fotogeniczna :D Są to chyba moje najlepsze zdjęcia. No cóż... mój aparat stroi fochy(albo ja nie umiem do końca go obsługiwać :P:P) i zazwyczaj fotki są bleeeee....

Zapraszam serdecznie do podziwiania moje zdolnej modelki (hihihi)!

piątek, 29 maja 2009
Buruś
Buruś to ulubieniec mojej mohmy. Jest synkiem Kici. Urodzony jakieś 3 lata temu. Był bardzo upierdliwym kociakiem. Darł się niewyobrażalnie. Doprowadził Kicię do takiego stanu, że przestała się nim opiekować. Musiała wyczuć jakie będą z nim problemy bo zobojętniał jej już po 3 dniach. Pewnie by bidulek zmarł z głodu gdyby nie interwencja mojej mamy. Zaczęła go karmić, masować mu brzuszek, lulać do snu. I nie dlatego, że chciała - ona musiała to robić - ten mały terrorysta wpływał na cały rozkład dnia! Czułam się wtedy jakby w domu był niemowlak. Buruś, jeśli czegoś chciał to zaczynał się drzeć. I to drzeć baardzo głośno. Milkł dopiero po długim przytulaniu i głaskaniu - wtedy zasypiał. I autentycznie chodziliśmy wtedy na palcach, żeby tylko się nie obudził. Mleczko musiało być podgrzane inaczej nie chciał go tknąć - wybredna maruda.
Buruś nauczył się dogadywać z moją mamą. Rzuca wiele charakterystycznych spojrzeń i posiada wiele typów miauknięć, pisków i prychów. 
Jakiś rok temu potrącił go samochód - odniósł bardzo poważne obrażenia. Miał połamane tylne łapki. Zdołał jednak przytransportować się pod drzwi. Musiał to być ogromny wysiłek z jego strony, po pierwsze z powodu ran, po drugie z powodu psów na podwórku, których bał się niewyobrażalnie. Chyba przeczuwał, że jeśli nie zdoła tego zrobić to już po nim. Dziś wszystko z nim w porządku, tylko troszkę kuleje - jedna noga źle się zrosła.
Buruś jest bardzo niecierpliwy i kapryśny. Pogłaskać go można tylko wtedy gdy sam tego chce, inaczej wydobywa z siebie warkliwy pomruk świadczący o jego irytacji i niezadowoleniu.
Na zdjęciu widać jego typowe spojrzenie "co mi przeszkadzasz, spływaj stąd i zostaw mnie w spokoju".
 
 
 
Kicia

Dziś popiszę troszkę o moich pupilach :):) Strasznie za nimi tęsknię, na szczęście niedługo wakacje!


Moja ukochana kotka - Kicia.

 

 

 


Wielka dama, która potrafi rzucać spojrzenia typu "confused", "omg co za tępi ludzie" oraz "jak zaraz nie zejdziesz mi z oczu to zginiesz". Często się obraża. Z całej rodzinki upodobała sobie mnie - jestem jej głaskaczem. Wydała na świat bardzo dużo małych puchatych kociaków. Obecnie przyjmuje tabletki antykoncepcyjne . Kot nie do zdarcia. Kicia ma jeszcze 7 żyć. Raz potrącił ją samochód, a raz miała bardzo poważne komplikacje poporodowe. Nie ima się jej żadna choroba. Nie jest zbyt gadatliwa, chyba że burczy jej w brzuszku. Raz na ruski rok zamruczy. Bywa czasami bardzo wredna. Rodzice mówią, że pod względem charakteru przypomina im mnie. Heh..

 

 

 

Kotka jest niemożliwa. Czasami da ci odczuć, że jesteś dla niej niczym więcej niż jednostką karmiącą i głaszczącą, a czasem wręcz odwrotnie. Najbardziej wzruszyłam się, gdy po długiej nieobecności wróciłam do domu. Kicia przez cały dzień wskakiwała mi na kolana, a gdy tylko kierowałam się do swojego pokoju, szła za mną i stawała pod drzwiami z figlarną minką mówiącą "bardzo Cię lubię człowiecze, a teraz wpuść mnie, połóż się na łóżku i zacznij głaskać mnie po brzuszku".

Minka typu "Mhmmmm..."

 

 

 

 

 

Zakładki:
Ciekawe blogi blogspot
Ciekawe blogi blox
Ciekawe blogi inne
Ciekawe blogi onet
Tu Kupuję: Hafty
Tu Kupuję: Scrapki